W dobie rosnących zagrożeń budowa nowych schronów od podstaw to proces, który zajmie dekady. O tym, dlaczego adaptacja istniejących obiektów – jak w przypadku nowej inwestycji w Sandomierzu – to obecnie jedyne racjonalne wyjście, opowiadał Sergiusz Parszowski w TVP3 Kielce.
W Sandomierzu zaplanowano inwestycję, która może stanowić wzór dla innych samorządów – w podziemiach tamtejszego szpitala powstanie największy w regionie schron. To potężne przedsięwzięcie stanowi doskonały punkt wyjścia do dyskusji o stanie naszej obrony cywilnej. Jak podkreśla Sergiusz Parszowski, prezes Obserwatorium Bezpieczeństwa, w obliczu braku infrastruktury kluczowe staje się wykorzystanie obiektów, które już istnieją – co widać chociażby na przykładzie Kielc.
Sandomierz daje przykład – tysiące bezpiecznych miejsc
Decyzja o stworzeniu nowoczesnego miejsca ukrycia w Sandomierzu to krok w stronę realnego zwiększenia bezpieczeństwa mieszkańców. Skala planowanego przedsięwzięcia robi ogromne wrażenie. W podziemiach sandomierskiego szpitala, na powierzchni wynoszącej 6 tysięcy metrów kwadratowych, bezpieczne schronienie będzie mogło znaleźć ponad 4,5 tysiąca osób.
Wykorzystanie szpitalnych podziemi to podręcznikowy przykład nadawania istniejącej infrastrukturze krytycznej tzw. podwójnego zastosowania (dual-use). Takie inwestycje pokazują, że myślenie o zarządzaniu kryzysowym powoli przechodzi w Polsce z fazy planów do fazy realizacji.
Ekspert o sytuacji w Kielcach: „Czas to luksus, którego nie mamy”
Temat budowy i modernizacji schronów na antenie TVP3 Kielce skomentował Sergiusz Parszowski, prezes think tanku Obserwatorium Bezpieczeństwa. Odnosząc się do strategii budowania obrony cywilnej i perspektyw dla Kielc, ekspert zwrócił uwagę na fundamentalną zaletę adaptowania już istniejących budynków:
„Jest to racjonalne działanie, bo są to obiekty, których nie musimy budować od nowa”.
Słowa prezesa Obserwatorium Bezpieczeństwa brutalnie weryfikują wyzwania, z jakimi mierzą się obecnie Kielce i inne duże polskie miasta. Statystyki są nieubłagane – obecnie w stolicy województwa świętokrzyskiego miejsca w certyfikowanych, profesjonalnych schronach wystarczą zaledwie dla kilku procent mieszkańców.
Dlaczego adaptacja to jedyne wyjście?
Odpowiedź sprowadza się do jednego kluczowego czynnika – czasu. Budowa zupełnie nowej, dedykowanej infrastruktury ochronnej, która mogłaby pomieścić wszystkich potrzebujących mieszkańców miasta wielkości Kielc, to gigantyczne wyzwanie inżynieryjne i finansowe. Według szacunków ekspertów, proces budowania takich obiektów od zera zająłby nawet 20 lat.
W obecnych realiach geopolitycznych samorządy nie mają kilku dekad na przygotowania. Z tego powodu pragmatyczne podejście polegające na gruntownej inwentaryzacji i modernizacji tego, co już mamy – solidnych piwnic w szkołach, urzędach czy właśnie rozległych podziemi szpitalnych, jak w Sandomierzu – to najszybszy i najbardziej racjonalny sposób na zabezpieczenie ludności cywilnej.
Inwestycja w Sandomierzu i diagnoza postawiona przez prezesa Obserwatorium Bezpieczeństwa powinny stanowić jasny sygnał dla decydentów: nadszedł czas na szybkie, adaptacyjne rozwiązania, które zagwarantują nam bezpieczeństwo tu i teraz, a nie w odległej przyszłości.
Zapraszamy do zapoznania się z całością materiału TVP3 Kielce