W dobie rosnących zagrożeń budowa nowych schronów od podstaw to proces, który zajmie dekady. O tym, dlaczego adaptacja istniejących obiektów – jak w przypadku nowej inwestycji w Sandomierzu – to obecnie jedyne racjonalne wyjście, opowiadał Sergiusz Parszowski w TVP3 Kielce.

W Sandomierzu zaplanowano inwestycję, która może stanowić wzór dla innych samorządów – w podziemiach tamtejszego szpitala powstanie największy w regionie schron. To potężne przedsięwzięcie stanowi doskonały punkt wyjścia do dyskusji o stanie naszej obrony cywilnej. Jak podkreśla Sergiusz Parszowski, prezes Obserwatorium Bezpieczeństwa, w obliczu braku infrastruktury kluczowe staje się wykorzystanie obiektów, które już istnieją – co widać chociażby na przykładzie Kielc.

Sandomierz daje przykład – tysiące bezpiecznych miejsc

Decyzja o stworzeniu nowoczesnego miejsca ukrycia w Sandomierzu to krok w stronę realnego zwiększenia bezpieczeństwa mieszkańców. Skala planowanego przedsięwzięcia robi ogromne wrażenie. W podziemiach sandomierskiego szpitala, na powierzchni wynoszącej 6 tysięcy metrów kwadratowych, bezpieczne schronienie będzie mogło znaleźć ponad 4,5 tysiąca osób.

Wykorzystanie szpitalnych podziemi to podręcznikowy przykład nadawania istniejącej infrastrukturze krytycznej tzw. podwójnego zastosowania (dual-use). Takie inwestycje pokazują, że myślenie o zarządzaniu kryzysowym powoli przechodzi w Polsce z fazy planów do fazy realizacji.

Ekspert o sytuacji w Kielcach: „Czas to luksus, którego nie mamy”

Temat budowy i modernizacji schronów na antenie TVP3 Kielce skomentował Sergiusz Parszowski, prezes think tanku Obserwatorium Bezpieczeństwa. Odnosząc się do strategii budowania obrony cywilnej i perspektyw dla Kielc, ekspert zwrócił uwagę na fundamentalną zaletę adaptowania już istniejących budynków:

„Jest to racjonalne działanie, bo są to obiekty, których nie musimy budować od nowa”.

Słowa prezesa Obserwatorium Bezpieczeństwa brutalnie weryfikują wyzwania, z jakimi mierzą się obecnie Kielce i inne duże polskie miasta. Statystyki są nieubłagane – obecnie w stolicy województwa świętokrzyskiego miejsca w certyfikowanych, profesjonalnych schronach wystarczą zaledwie dla kilku procent mieszkańców.

Dlaczego adaptacja to jedyne wyjście?

Odpowiedź sprowadza się do jednego kluczowego czynnika – czasu. Budowa zupełnie nowej, dedykowanej infrastruktury ochronnej, która mogłaby pomieścić wszystkich potrzebujących mieszkańców miasta wielkości Kielc, to gigantyczne wyzwanie inżynieryjne i finansowe. Według szacunków ekspertów, proces budowania takich obiektów od zera zająłby nawet 20 lat.

W obecnych realiach geopolitycznych samorządy nie mają kilku dekad na przygotowania. Z tego powodu pragmatyczne podejście polegające na gruntownej inwentaryzacji i modernizacji tego, co już mamy – solidnych piwnic w szkołach, urzędach czy właśnie rozległych podziemi szpitalnych, jak w Sandomierzu – to najszybszy i najbardziej racjonalny sposób na zabezpieczenie ludności cywilnej.

Inwestycja w Sandomierzu i diagnoza postawiona przez prezesa Obserwatorium Bezpieczeństwa powinny stanowić jasny sygnał dla decydentów: nadszedł czas na szybkie, adaptacyjne rozwiązania, które zagwarantują nam bezpieczeństwo tu i teraz, a nie w odległej przyszłości.

Zapraszamy do zapoznania się z całością materiału TVP3 Kielce

W Gorzowie jest kilkaset punktów, w których mieszkańcy mogą znaleźć schronienie w sytuacji zagrożenia. Pokazuje je specjalna aplikacja. Na mapie widać je wyraźnie, ale w terenie pozostają praktycznie niewidoczne. To rodzi pytania nie tylko o ich dostępność, ale przede wszystkim o realne bezpieczeństwo.

Jak zwrócił uwagę Sergiusz Parszowski, właściciel Instin, wiele wskazanych punktów to zwykłe piwnice, garaże czy przejścia podziemne, które nie zawsze są odpowiednio oznaczone ani dostępne dla wszystkich.

Sergiusz Parszowski podkreślił również, że aplikacja nie zawiera informacji o pojemności czy stanie technicznym tych miejsc, co utrudnia ocenę ich realnej przydatności. W jego ocenie takie lokalizacje mogą pomóc w krótkotrwałym schronieniu podczas lokalnych zagrożeń, jednak trudno traktować je jako miejsca długotrwałej ochrony.

Dodatkowym wyzwaniem jest brak jednoznacznych regulacji prawnych dotyczących tzw. „punktów schronienia”. W obowiązujących przepisach funkcjonują inne kategorie obiektów ochrony ludności, takie jak schrony czy ukrycia, dla których określono konkretne wymagania techniczne.

Z całym komentarzem Sergiusza Parszowskiego można zapoznać się pod tym linkiem: https://gorzowwielkopolski.naszemiasto.pl/uciec-tylko-dokad-aplikacja-pokazuje-setki-miejsc-schronienia-ale-jest-problem/ar/c1p2-28811177

Hakerzy przeprowadzili cyberatak na Narodowe Centrum Badań Jądrowych. – Ta druga strona ma więcej czasu, jest zazwyczaj bardziej cierpliwa, może próbować kilkukrotnie ataków – mówił w Polskim Radiu 24 Sergiusz Parszowski.

Cyberprzestępcy wykorzystują różne metody, aby uzyskać dostęp do infrastruktury teleinformatycznej – od luk w oprogramowaniu po manipulację użytkownikami. W rozmowie na antenie Polskiego Radia 24 Sergiusz Parszowski podkreślił, że atakujący często podszywają się pod pracowników organizacji lub instytucje zaufania publicznego, próbując nakłonić ofiary do instalacji złośliwego oprogramowania lub ujawnienia danych logowania.

Sergiusz Parszowski zwrócił uwagę, że obrona przed cyberatakami jest trudniejsza niż ich przeprowadzanie. Cyberprzestępcy mogą wielokrotnie testować różne metody, aż znajdą skuteczny sposób na przełamanie zabezpieczeń.

Właściciel Instin zaznaczył również, że choć czasem pojawiają się informacje o kierunku, z którego przeprowadzono atak – np. z terytorium konkretnego państwa – nie musi to oznaczać, że stoi za nim właśnie to państwo. Cyberprzestępcy często wykorzystują infrastrukturę w innych krajach, aby ukryć swoją tożsamość.

Cały komentarz Sergiusza Parszowskiego dostępny tutaj: https://polskieradio24.pl/artykul/3659320,atak-hakerski-na-narodowe-centrum-badan-jadrowych-to-nierowna-walka

Na co dzień basen lub bawialnia, w kryzysie schron. Sergiusz Parszowski o fińskim modelu bezpieczeństwa

Czy infrastruktura, z której korzystamy na co dzień – baseny, hale sportowe czy parkingi – może stać się kluczowym elementem obrony cywilnej? Jak pokazuje przykład Finlandii, tak. Sergiusz Parszowski, właściciel firmy INSTIN, przygląda się rozwiązaniom stosowanym przez liderów bezpieczeństwa i analizuje, jak pragmatyczne podejście do budownictwa może ratować życie.

W debacie o bezpieczeństwie narodowym często skupiamy się na militariach, zapominając o infrastrukturze cywilnej. Tymczasem nowoczesne podejście do obrony cywilnej, określane mianem infrastruktury podwójnego przeznaczenia, to kierunek, w którym powinna podążać także Polska. Wnioski płynące z wizyt studyjnych w Finlandii rzucają nowe światło na to, jak projektować bezpieczne miasta.

Oswajanie przestrzeni – klucz do redukcji traumy

Jednym z najważniejszych aspektów fińskiego systemu nie jest tylko grubość betonu, ale psychologia bezpieczeństwa. Schrony nie są tam mrocznymi, rzadko odwiedzanymi bunkrami. To miejsca tętniące życiem.

W wielu obiektach, które odwiedziliśmy, są np. hale sportowe, bawialnie dla dzieci, baseny, sauny, podziemne parkingi czy biblioteki – to miejsca użyteczności publicznej – wymienia Sergiusz Parszowski.

Właściciel firmy INSTIN zwraca uwagę na kluczowy aspekt psychologiczny takiego rozwiązania: – Co więcej, ludzie oswajają się z tymi budynkami, co oznacza, że w razie potrzeby skorzystania z nich, także z małymi dziećmi, nie jest to dla nich żadne traumatyczne doświadczenie – zaznacza.

Pragmatyzm w wyposażeniu: Woda ważniejsza niż żywność

Polskie wyobrażenie o schronie często obejmuje magazyny pełne konserw i żywności długoterminowej. Doświadczenia fińskie pokazują jednak zupełnie inne, oparte na chłodnej kalkulacji ryzyka podejście.

Oni podchodzą do schronów, także do wyposażenia i organizacji funkcjonowania w schronach możliwie praktycznie. Co mnie zaskoczyło – w ogóle nie mają tam zgromadzonej żywności – zauważa właściciel firmy INSTIN. – Wychodzą z założenia, że bez niej można długo przeżyć, a przechowywanie i dystrybucja jej bywa problematyczna. Natomiast posiadają w schronach duże zapasy wody, bo bez niej już po 3 dniach zaczynamy odczuwać konsekwencje zdrowotne.

Samoorganizacja zamiast „przyjścia na gotowe”

Kolejnym mitem, z którym rozprawia się Sergiusz Parszowski, jest przekonanie, że w schronie czekać będzie na nas gotowe łóżko i obsługa. System odporności państwa opiera się na zaangażowaniu społeczeństwa. Gotowość obiektu to jedno, ale jego uruchomienie to zadanie dla samych obywateli.

W dużej mierze za organizację funkcjonowania schronów i przygotowanie infrastruktury w razie kryzysu będą odpowiadać ci, którzy jako pierwsi do nich dotrą – podkreśla Sergiusz Parszowski. – Nikt nie zakłada, że mieszkańcy przyjdą „na gotowe”, lecz zaczną skręcać łóżka, rozstawiać toalety i prysznice czy organizować czas dzieciom.

Bezpieczeństwo to koszt obywateli, nie tylko państwa

Wprowadzenie takich standardów w Polsce wiąże się z pytaniem o finansowanie. Model skandynawski jest w tej kwestii bezkompromisowy – bezpieczeństwo jest wspólną inwestycją i kosztem wliczonym w codzienne życie.

Tam jest takie założenie, że to jest nasz koszt, obywateli. W Finlandii ani państwo, ani samorząd w najmniejszej nawet skali nie finansuje zarówno budowy schronów, jak i ich utrzymania. Jest to po stronie administratorów budynku – tłumaczy Parszowski.

Jak to wygląda w praktyce inwestycyjnej? – Dla przykładu: deweloper buduje blok i ponosi koszt utworzenia schronu, a następnie wspólnota czy spółdzielnia w pełni go utrzymuje – podsumowuje Sergiusz Parszowski.

Podsumowanie

Wnioski płynące z analizy zagranicznych systemów bezpieczeństwa są jasne: nowoczesna ochrona ludności wymaga zmiany mentalności. Musimy przestać myśleć o schronach jako o wydzielonych, martwych strefach, a zacząć projektować budynki użyteczności publicznej tak, by w godzinie próby mogły służyć nam wszystkim.

Więcej na temat pod linkiem – Na co dzień basen lub bawialnia, w kryzysie schron

Czy jesteśmy przygotowani na blackout?

 W obliczu rosnącego ryzyka przerw w dostawie energii elektrycznej warto zadać sobie to pytanie. Choć może wydawać się odległy, brak prądu wpływa nie tylko na nasze codzienne wygody, ale przede wszystkim na bezpieczeństwo.

Jak przygotować rodzinę i firmę na awarię energetyczną

Zarówno osoby prywatne, jak i firmy powinny znać zasady postępowania w sytuacjach kryzysowych. O sposobach skutecznego przygotowania się na takie okoliczności opowiedział ekspert Instin Sergiusz Parszowski w rozmowie z Mateuszem Żelaznym w programie „Wszystko w temacie” w Radiu eM Kielce.

Awaria energetyczna – co zrobić w domu?

Z punktu widzenia osoby prywatnej warto mieć pod ręką:

  • zapasowe źródła zasilania – baterie, powerbanki, akumulatory;
  • radio zasilane bateryjnie lub ręcznie – by móc odbierać komunikaty służb;
  • latarki i inne źródła światła;
  • środki do podgrzewania jedzenia, szczególnie dla dzieci;
  • zapas wody i żywności o długim terminie przydatności.

Warto też zastanowić się, od czego jesteśmy najbardziej zależni. Czy ktoś z domowników wymaga regularnego monitorowania stanu zdrowia? Czy posiadamy niezbędne leki na zapas?

Lista kontrolna – sposób na regularne przygotowanie do blackoutu

Przygotowanie na sytuacje kryzysowe to nie tylko zgromadzenie zapasów, ale też o ich systematyczne sprawdzanie:

  • sprawdzaj co 2–3 miesiące stan baterii i akumulatorów;
  • kontroluj daty ważności żywności i rotuj zapasy;
  • twórz prostą listę kontrolną – można ją wykonać nawet na jednej kartce A4.

Dobrym pomysłem jest też symulacja blackoutu — np. weekend bez prądu z rodziną. To nie tylko nauka, ale też forma zabawy z najmłodszymi.

Firmy i instytucje – analiza kluczowych procesów na wypadek blackoutu

Dla organizacji kluczowe jest zidentyfikowanie, które działania są krytyczne dla jej funkcjonowania, np.:

  • służby ratunkowe muszą zapewnić możliwość odbierania zgłoszeń;
  • sektor IT i finansowy – ciągłą pracę serwerów i dostęp do danych;
  • wodociągi – utrzymanie produkcji i tłoczenia wody.

Zasilanie rezerwowe – nie odkładaj decyzji na kryzys

Reakcja po fakcie to za mało. Najlepiej już dziś zainwestować w:

  • agregaty prądotwórcze;
  • systemy akumulatorowe;
  • a w niektórych przypadkach instalacje fotowoltaiczne.

Zasilanie awaryjne musi pozwolić firmie działać przez co najmniej 4–12 godzin, zanim uda się wdrożyć rozwiązania długofalowe.

Regularne testy i ćwiczenia symulacyjne

Nie wystarczy raz coś kupi, ważne jest też dbanie o zakupione sprzęty, by sprawnie spełniły swoją rolę w momencie konieczności skorzystania z nich. Dobrze jest więc systemy awaryjne poddawać przeglądom:

  • agregaty – minimum raz w miesiącu (lub zgodnie z zaleceniami producenta);
  • nawet codziennie przeprowadzić kontrolę paliwa, parametrów pracy, czujników;
  • co jakiś czas wykonywać ćwiczenia symulacyjne, które ujawnią luki w procedurach.

Przygotowanie uniwersalne – nie tylko na blackout

Wiele z tych działań pomoże nie tylko w przypadku przerw w dostawie prądu. Dobrze przygotowany plan awaryjny sprawdzi się w każdym scenariuszu – w trakcie powodzi, wichury, epidemii czy zakłóceniach w łańcuchach dostaw.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy dostępnej w linku poniżej.

„Polskie miasta też są smart” to tytuł rozmowy w programie Bezpieczny Biznes w telewizji Biznes24, w której uczestniczył nasz specjalista.

Czy pandemia COVID-19 zmieniła podejście polskich samorządów do inwestycji smart city? Choć trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi, jedno jest pewne – w czasie pandemii miasta musiały działać szybciej, sprawniej i bardziej cyfrowo.

Z jednej strony – samorządy nadal zmagają się ze wzrostem zakażeń i ograniczeniami budżetowymi. Z drugiej – kryzys stał się katalizatorem zmian technologicznych i wyznaczył nowe priorytety w myśleniu o bezpieczeństwie i dostępności usług miejskich.

O bezpieczeństwie, także związanym z inwestowaniem w technologie smart polskich samorządów, opowiadał lider zespołu eksperckiego Instin Sergiusz Parszowski.

Smart city to nie tylko technologia, ale bezpieczeństwo i komunikacja

W pierwszych tygodniach pandemii wiele polskich miast zaangażowało się intensywnie w działania mające na celu ochronę mieszkańców. Bezpieczeństwo zyskało wyższy priorytet niż kiedykolwiek wcześniej – zarówno dla pracowników urzędów, jak i lokalnych społeczności.

Związek Miast Polskich odgrywał rolę koordynatora i doradcy, co pokazuje, że współpraca i wymiana doświadczeń były (i nadal są) niezbędne w zarządzaniu kryzysowym.

Dane – paliwo dla smart city

Nowoczesne zarządzanie miastem nie jest możliwe bez integracji i analizy danych. Systemy informacji przestrzennej, platformy wymiany informacji czy aplikacje miejskie stały się podstawą skutecznego zarządzania infrastrukturą i komunikacją w czasie pandemii.

Najciekawsze wdrożenia technologiczne w polskich miastach:

  • Miejskie systemy informacji przestrzennej (MPIP) – prezentacja danych o infrastrukturze w przyjazny sposób.
  • Dwustronna komunikacja z mieszkańcami – zgłaszanie usterek, zagrożeń, pomysłów oraz informowanie o wydarzeniach.
  • Aplikacje miejskie z funkcją konta mieszkańca – obsługa zobowiązań podatkowych, składanie wniosków, komunikaty kryzysowe.

Aplikacje smart city a bezpieczeństwo mieszkańców

Pandemia dobitnie pokazała, jak istotna jest szybka i skuteczna komunikacja z obywatelami. Dzięki nowoczesnym aplikacjom mieszkańcy mogą:

  • otrzymywać alerty i komunikaty alarmowe;
  • zgłaszać problemy lub potrzeby do właściwego urzędu bez barier;
  • przypominać sobie o ważnych terminach (np. podatkowych);
  • uczestniczyć w procesach partycypacyjnych na poziomie samorządowym.

W sytuacjach kryzysowych, takich jak lockdowny, ograniczona liczba personelu czy przeciążone infolinie, aplikacje okazały się niezastąpione.

Czy pandemia zmieniła miasta na trwałe?

Choć dziś trudno przewidzieć przyszłość, widać wyraźnie, że zmieniło się podejście do roli technologii w miastach. Pandemia uświadomiła, że inwestycje w rozwiązania cyfrowe nie są luksusem, lecz koniecznością.

Czy trend cyfryzacji samorządów się utrzyma? Dużo zależy od:

  • dostępnych funduszy;
  • zmian legislacyjnych;
  • dalszego wsparcia instytucjonalnego.

Ale jedno pozostaje pewne: smart city to dziś także safe city – miasto bezpieczne, sprawnie zarządzane, zorientowane na obywatela.

Zapraszamy do wysłuchania całej wypowiedzi dostępnej od minuty 0:40 w poniższym nagraniu.

„Dane w niebezpieczeństwie” to tytuł rozmowy w programie Bezpieczny Biznes w telewizji Biznes24, w której uczestniczył nasz specjalista.

W dobie pandemii, gdy coraz więcej firm organizuje szczepienia w zakładach pracy, ochrona danych osobowych staje się nie tylko obowiązkiem prawnym, ale i kluczowym elementem zaufania. Niedawny incydent ujawnienia danych ponad 22 000 funkcjonariuszy policji, straży granicznej i innych służb mundurowych, którzy rejestrowali się na szczepienia, to alarmujący sygnał dla wszystkich pracodawców. 

Jak pracodawca w takiej sytuacji powinien zadbać o dane gromadzone w swoich systemach, odpowiedział lider zespołu eksperckiego Instin Sergiusz Parszowski.

Jakie dane są zagrożone podczas organizacji szczepień

W procesie rejestracji na szczepienia pracodawcy mogą przetwarzać dane takie, jak:

  • imię i nazwisko;
  • numer PESEL;
  • adres zamieszkania;
  • dane kontaktowe;
  • informacje o stanie zdrowia (np. przeciwwskazania do szczepienia).

To dane wrażliwe, które muszą być przetwarzane zgodnie z zasadą minimalizacji – czyli tylko w takim zakresie, jaki jest niezbędny do realizacji celu.

Jak pracodawca powinien chronić dane pracowników

Pracodawcy powinni przestrzegać zasady minimalizacji danych, czyli zbierać tylko te informacje o pracownikach, które są absolutnie niezbędne do konkretnego celu – np. organizacji szczepień. Nie należy gromadzić danych „na zapas”. W razie potrzeby brakujące informacje można uzupełnić później, ponieważ pracodawca ma stały kontakt z pracownikami. Kluczowe jest również odpowiednie zaprojektowanie procesu przekazywania danych do podmiotu medycznego, który realizuje szczepienia – począwszy od określenia celu, podstawy prawnej i zakresu danych, aż po sposób ich bezpiecznego transferu.

1.  Projektowanie procesu przetwarzania danych

  • Unikanie tworzenia zbiorczych baz danych z pełnymi informacjami pracowniczymi.
  • Określenie celu, podstawy prawnej i zakresu danych.
  • Zbieranie tylko tych informacji, które są absolutnie konieczne.
  • Unikanie tworzenia zbiorczych baz danych z pełnymi informacjami pracowniczymi.

2.  Korzystanie z bezpiecznych narzędzia IT

  • Korzystanie z formularzy i systemów, które oferują szyfrowanie danych.
  • Sprawdzenie czy dostawca narzędzia zapewnia odpowiedni poziom zabezpieczeń.
  • Dbanie o bezpieczeństwo transmisji danych – od momentu wpisania ich przez pracownika, aż po przekazanie do podmiotu leczniczego.

3.  Oddzielne bazy danych do szczepień

  • Baza danych o szczepieniach nie powinna łączyć się z bazami kadrowymi, finansowymi czy ZUS.
  • Najlepiej stworzyć osobną bazę tylko na potrzeby szczepień.
  • Przed udostępnieniem danych podmiotowi trzeciemu (np. przychodni) przejrzeć dane i usunąć zbędne informacje.

Cyberprzestępcy nie śpią – jak działają?

Cyberprzestępcy w swoim działaniu bazują na ludzkich słabościach i emocjach. Zazwyczaj stosują różnego rodzaju narzędzia socjotechniczne, wykorzystują różne zdarzenia, takie jak epidemia, katastrofy, sytuacje polityczne, różne konflikty, by wyłudzać dane. Najczęściej stosują:

  • phishing (podszywanie się pod instytucje);
  • złośliwe oprogramowanie;
  • socjotechnikę bazującą na emocjach i strachu.

Szczepienia w firmie a ochrona danych osobowych – dobre praktyki

W wielu firmach dane osobowe pracowników są gromadzone latami w jednej, obszernej bazie, zawierającej m.in. numery PESEL, adresy i inne dane wrażliwe. Przy organizacji szczepień należy unikać wykorzystywania całej tej bazy. Zamiast tego, rekomenduje się stworzenie osobnego, ograniczonego zbioru danych zawierającego tylko niezbędne informacje (np. imię, nazwisko, PESEL) potrzebne do przeprowadzenia szczepień. Wszelkie dodatkowe informacje, takie jak termin szczepienia czy jego realizacja, powinny być uzupełniane wyłącznie w tej odrębnej bazie. Przed przekazaniem danych podmiotowi trzeciemu (np. przychodni) należy dokładnie przeanalizować, które dane są rzeczywiście potrzebne, a które należy usunąć, by zminimalizować ryzyko naruszenia prywatności.

Zapraszamy do wysłuchania całej wypowiedzi dostępnej od minuty 1:40 w poniższym nagraniu.

„Monitoring wizyjny (nie)zgodny z RODO” to temat rozmowy przeprowadzonej  w programie Bezpieczny Biznes w telewizji Biznes 24 z naszym specjalistą Sergiuszem Parszowskim, który mówił o monitoringu wizyjnym w Polsce.

Monitoring (nie)zgodny z RODO

Temat rozmowy nawiązuje do kary, jaką w Niemczech otrzymał sprzedawca laptopów za instalację dozoru wizyjnego. Niemiecki sąd uznał, że dozór wizyjny w firmie i oddziałach spółki nie ma podstaw prawnych. Przedsiębiorstwo postanowiło zainstalować monitoring wizyjny w swoich salonach i magazynach po to, by zmniejszyć ryzyko kradzieży, a w jej przypadku – bez problemu wytypować sprawcę. Za pomocą kamer można było podglądać zarówno pracowników, jak i klientów. Kamery były aktywne całą dobę, a materiał przechowywany przez 60 dni. Niemiecki sąd uznał, że monitoring wizyjny nie może być czynnikiem odstraszającym dla potencjalnych sprawców kradzieży. Skorzystać z monitoringu można tylko wówczas, gdy pracodawca ma jednoznaczne podejrzenie, że dany pracownik może okradać firmę.

Kara za monitoring

Informacje, że w Niemczech za stosowanie monitoringu można otrzymać gigantyczną karę, powodują, że pojawia się pytanie, czy w Polsce również grożą podobne konsekwencje.

Prawdopodobnie w Polsce również musimy zacząć myśleć o monitoringu w podobny sposób. Nie można wprawdzie jednoznacznie dziś przewidzieć wysokości kar ani decyzji prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, ale pewna zmiana w naszym myśleniu musi nastąpić. Przede wszystkim dlatego, że w przeszłości – czyli przed wejściem w życie przepisów RODO – w Polsce brakowało szczegółowych regulacji dotyczących systemów dozoru wizyjnego. W tym samym czasie w wielu krajach Europy zachodniej takie regulacje już były.

Obowiązki związane z monitoringiem wizyjnym

Z perspektywy przedsiębiorcy obowiązki związane z monitoringiem wizyjnym mogą wydawać się wręcz absurdalne. Wielu właścicieli firm inwestuje w kamery, by zadbać o bezpieczeństwo pracowników i chronić swój biznes.

Obowiązki informacyjne są jednym z ważniejszych obowiązków każdego administratora, który przetwarza dane osobowe, także tego, który przetwarza dane osobowe za pośrednictwem monitoringu wizyjnego. Z takimi informacjami spotykamy się w różnych budynkach na granicach stref, także przy wejściach do lokali. Przykładowo do banków czy do hoteli.

Czy monitoring wizyjny jest potrzebny

Przed zainstalowaniem monitoringu wizyjnego należałoby zadać sobie pytanie, czy tak naprawdę potrzebujemy tego systemu dozoru wizyjnego, a jeżeli tak, to:

  • jaki powinien być jego zakres, czyli które pomieszczenia, strefy, obszary naszego terenu zakładu musimy monitorować;
  • w jakich celach instalujemy monitoring;
  • w jaki sposób będzie wykorzystywany;
  • w jakich godzinach;
  • przez jaki czas te nagrania powinny być archiwizowane.

Monitoring – najlepsze europejskie praktyki

Doświadczenia niemieckie, w dużym stopniu także brytyjskie, troszkę holenderskie pokazują nam, że pierwsze pytanie, na które trzeba sobie odpowiedzieć, to czy ten monitoring wizyjny będzie najlepszym środkiem zabezpieczającym nasze mienie. Być może znajdziemy lepsze rozwiązanie, np. jakieś zabezpieczenie mechaniczne, system alarmowy, system sygnalizacji włamania i napadu. Być może system kontroli dostępu będzie lepszą odpowiedzią na problem, który zdiagnozowaliśmy.

Wytyczne prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych

Wiele stanowisk przedstawionych przez naszego krajowego prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, który w jednym ze swoich poradników (nazwanych wytycznymi dla monitoringu wizyjnego), mówi, aby decyzja o instalacji kamer była niemalże ostatecznością, czyli w pierwszej kolejności musimy szukać takich środków zabezpieczeń, które mniej ingerują w prywatność obywateli, nie ingerują w prywatność pracowników, a także gości naszego przedsiębiorstwa. Dopiero wówczas, kiedy inne środki nie będą w stanie nam zapewnić takiego poziomu ochrony, jaki jest wymagany, wówczas możemy dopiero podjąć decyzję o tym, że będą to kamery.

Monitoring w miejscu pracy

Informowanie pracownika o tym, że będzie monitorowany w miejscu pracy, jest regulowane przepisami. Kwestia stosowania monitoringu wizyjnego w zakładach pracy jest między innymi w kodeksie pracy uregulowana w artykule dwudziestym drugim ze znaczkiem 2 w indeksie górnym. Nasz krajowy ustawodawca określił miejsca, które mogą być objęte monitoringiem i które nie mogą być nim objęte. Przykładowo nasze krajowe przepisy co do zasady zabraniają stosowania monitoringu wizyjnego w takich przestrzeniach, jak: stołówki, szatnie, przebieralnie czy chociażby palarnie znajdujące się na terenie zakładu pracy. Nakładają także obowiązek w zakresie poinformowania pracowników o tym, jak ten system dozoru wizyjnego jest stosowany.

Czy kamery mogą działać prewencyjnie

To jest pytanie i spór branżowy, który funkcjonuje od wielu lat. Przeprowadzone różnego rodzaju badania nie są jednoznaczne. Na podstawie dostępnych badań na temat skuteczności systemów dozoru wizyjnego możemy wywnioskować, czy wskazać,  że jeżeli występuje funkcja odstraszająca, to wtedy, kiedy system kamer istnieje razem z innymi zabezpieczeniami, przykładowo zabezpieczeniami mechanicznymi. 

Jako przykład: napady czy włamania do salonów jubilerskich. Kamera nie zapobiegnie takiemu zdarzeniu. Konieczne są zabezpieczenia mechaniczne. Okna, drzwi i być może obecność dodatkowo tej kamery sprawią, że ten dany salon jubilerski nie będzie celem dla strony przestępczej.  Nie można zapominać, że oprócz funkcji prewencyjnej, nagrania z kamery pełnią także funkcję dowodową, która jest bardzo istotna. Trzeba jednak pamiętać, żeby postępować zgodnie z obowiązującymi przepisami. W zakresie ochrony danych osobowych zawsze musimy pilnować tak zwanej zasady minimalizmu, inaczej mówiąc, proporcjonalności, aby te kamery nie były montowane w zbyt dużej ilości, nie obejmowały zbyt dużego terenu, zwłaszcza terenów, którymi nie zarządzamy, i by nie ingerowały w prywatność ludzi.

Zapraszamy do wysłuchania całej wypowiedzi dostępnej od minuty 1:00 w poniższym nagraniu.

„Szpitale polowe w Polsce” to tytuł rozmowy w programie Bezpieczny Biznes w telewizji Biznes24, w której specjalista Instin Sergiusz Parszowski odpowiadał na pytania dotyczące zastępczych miejsc szpitalnych oraz szpitali polowych i tymczasowych.

Plany zastępczych miejsc szpitalnych

W Polsce dokładnie od roku 2012 opracowuje się takie plany organizacji funkcjonowania zastępczych miejsc szpitalnych. Te zastępcze miejsca szpitalne są przygotowywane z myślą przede wszystkim o takich sytuacjach kryzysowych, kiedy liczba osób potrzebujących pomocy przerasta zdecydowanie możliwości naszej codziennej służby zdrowia. Te miejsca przygotowuje się z myślą nie o osobach najciężej chorych czy najciężej rannych, a raczej dla osób, które potrzebują przebywać w tych obiektach szpitalnych, ale ich zdrowiu i życiu bezpośrednio w danym momencie nic bezpośrednio nie zagraża. Albo są to osoby, które oczekują na przyjęcie do bardziej wyspecjalizowanych placówek służby zdrowia.

Szpitale tymczasowe

Wprawdzie zastępcze miejsca szpitalne są opracowywane głównie z myślą o przygotowaniach obronnych, niemniej jednak te same plany często stanowią załączniki do gminnych, powiatowych czy wojewódzkich planów zarządzania kryzysowego. Wydaje się, że przynajmniej część tych obiektów powinna być rozważana nawet w kontekście tworzenia szpitali tymczasowych. Czyli rozumiem słowa tutaj rządzących, że jest to termin (szpitale tymczasowe) dla określenia jakiegoś podmiotu, jakiegoś miejsca bardziej wyspecjalizowanego niż te zastępcze miejsca szpitalne. Niemniej jednak jakaś baza powinna być już wykorzystywana. Dzisiaj słyszymy z ust ministra zdrowia, że dopiero tworzy się koncepcja przygotowywania tych miejsc tymczasowych. To rodzi naturalnie pytanie o to, jaka jest jakość tych planów i dlaczego wydaje się, że w żaden sposób to, co jest już od kilku lat opracowywane, nie jest w tym momencie próby wykorzystywane. 

Szpital polowy (tymczasowy) w prywatnej własności

Na utworzenie szpitala polowego (tymczasowego) mogą być wykorzystywane nieruchomości i obiekty prywatne. Zarówno w Polsce, jak i za granicą wielokrotnie takie obiekty jak hale sportowe, centra konferencyjne, kongresowe, ośrodki targowe, ale także hotele, internaty i bursy były wykorzystywane i są wykorzystywane na utworzenie szpitala tymczasowego, ale także jako miejsca dla ewakuowanej ludności. Są to także miejsca zakwaterowania dla służb ratowniczych.

Infrastruktura szpitala polowego (tymczasowego): wymagania techniczne i logistyczne

Miejsce przeznaczone na utworzenie szpitala polowego (tymczasowego) musi posiadać odpowiednią powierzchnię, infrastrukturę, przede wszystkim media, dostęp do wody, przyłącza energetyczne – najlepiej dwa niezależne – telekomunikacyjne, węzły sanitarne i wiele innych miejsc, rozwiązań, udogodnień, które pozwolą przy minimalnej ingerencji w te obiekty jak najszybciej, przy jak najmniejszych kosztach dostosować je do zaistniałych potrzeb.

Zastępcze miejsca szpitalne w prywatnych obiektach

Administracja publiczna jest otwarta na taką pomoc. Warto wspomnieć o Targach Kielce. Prezes Targów Kielce pan Andrzej Mochoń poinformował o tym, że w razie potrzeby oni się zgłaszają i są gotowi współpracować z administracją publiczną, żeby ich obiekt był wykorzystywany na dodatkowe miejsca szpitalne. We wczorajszym komunikacie wojewody świętokrzyskiego poinformowano,  że najprawdopodobniej właśnie na Targach Kielce takie miejsca szpitalne będą tworzone.

Kto zarządza obiektem przeznaczonym na szpital polowy (tymczasowy)

Jeżeli chodzi o udzielanie świadczeń zdrowotnych, świadczeń medycznych, to tutaj bez wątpienia administrator, zarządca obiektu nie będzie za to odpowiadał. To jest przede wszystkim zadanie służby zdrowia, szpitali, podmiotów leczniczych, które będą się opiekować czy będą zarządzać pod kątem medycznym takimi miejscami. Natomiast kwestie szeroko rozumianej logistyki, czyli utrzymania mediów, zapewnienia zakwaterowania, sprzętu do zakwaterowania czy wyżywienia, odbiór odpadów, pralnie – tego typu kwestie – to już będą przede wszystkim kwestie umowne pomiędzy zarządcą obiektu a administracją publiczną. 

Zapraszamy do wysłuchania całej wypowiedzi dostępnej w poniższym nagraniu.

 

„Bezpieczeństwo imprez masowych” to tytuł rozmowy w programie Bezpieczny Biznes w telewizji Biznes24, w której uczestniczył nasz specjalista.

O tym, jak zorganizować targi po pandemii, odpowiedział lider zespołu eksperckiego Instin Sergiusz Parszowski.

Czy targi to impreza masowa

Rodzaje imprez masowych

W świetle przepisów o bezpieczeństwie imprez masowych, które reguluje odpowiednia ustawa, mamy trzy rodzaje imprez masowych:

może to być impreza masowa artystyczno-rozrywkowa — czyli taka, która dostarcza rozrywki i zabawy;

drugi typ to impreza sportowa mająca na celu współzawodnictwo lub popularyzację danej dyscypliny sportu;

trzecia, szczególna kategoria, to mecze piłki nożnej Choć również są imprezami sportowymi, ustawodawca wyodrębnił je jako odrębne.

Czy targi to impreza masowa

Właśnie w świetle tych definicji targi oraz podobne wydarzenia — kongresy, konferencje — nie są uznawane za imprezy masowe, ponieważ mają inny cel. Niemniej jednak nie ma wątpliwości, że targi to wydarzenie, na którym pojawia się wiele osób, i bardzo trudno jest w tej sytuacji zapewnić środki bezpieczeństwa, jakie wdrożono w całym kraju: dwumetrowe odstępy, dezynfekcja rąk…

Organizacja targów po pandemii

Jakkolwiek targi nie są imprezami masowymi w rozumieniu przepisów, to potocznie mówimy o nich jako o wydarzeniach o charakterze masowym. De facto, oprócz różnic formalnych, mają podobne cechy jak typowe imprezy masowe: dużą liczbę uczestników, podobne zagrożenia i problemy organizacyjne, kwestie zarządzania tłumem. Jak nimi zarządzać w nowym reżimie sanitarnym – to jedno z większych wyzwań dla organizatorów.

Etapy przygotowania targów

Przygotowanie targów możemy podzielić na kilka kluczowych etapów:

Etap przygotowań (dni montażowe)

  • Czas, gdy firmy przygotowują zabudowę, przywożą materiały promocyjne, towary i półprodukty. Ten czas przygotowań trzeba równie dobrze zaplanować pod kątem bezpieczeństwa. Należy zadbać o bezpieczne wejście podwykonawców, rejestrację osób wchodzących, zbieranie danych kontaktowych – w razie stwierdzenia przypadku zakażenia koronawirusem.

Etap wydarzenia właściwego

  • Przestrzeń udostępniona zwiedzającym w dni targowe, gdzie podwyższony reżim sanitarny jest oczywisty.

Etap demontażu

  • Rozbiórka stoisk i wyjazd uczestników.

Organizacja targów –  sprzęt technologiczny i procedury

Procedury przy organizacji targów

Wydarzenie można podzielić na trzy etapy:

  • montaż;
  • impreza właściwa;
  • demontaż.

Procedury dzielimy na:

  • standardowe;
  • kryzysowe.

Przykład: procedura wpuszczania podwykonawców, którzy przygotowują stanowiska – trzeba stworzyć dla nich instrukcje nowych zasad sanitarnych.

Jeśli chodzi o wystawców i zwiedzających, konieczna jest nowa procedura rejestracji uczestników najlepiej online. Powinniśmy ograniczyć kontakt w miejscu wydarzenia do minimum.

W dzień targowy – sama procedura wpuszczania osób na teren. Ruch osobowy i towarowy trzeba zaprojektować na nowo. Lepiej nie ograniczać liczby wejść, tylko ją zwiększyć, by uniknąć kolejek i tłumów przed wejściem. Musimy zadbać o odpowiednią komunikację, czyli jeszcze przed wydarzeniem poinformować uczestników o nowych zasadach sanitarnych i objawach, które powinny skłonić ich do rezygnacji z udziału.

Na miejscu wydarzenia – komunikaty wizualne, głosowe, przypomnienia zasad. W praktyce, w ferworze obowiązków, ludzie mogą o nich zapomnieć.

Organizacja targów i podobnych wydarzeń na świecie

Pierwsze większe targi odbyły się w Korei Południowej. Były to targi budowlane, odwiedzone przez ponad połowę mniej osób niż rok wcześniej. W Europie od czerwca i początku lipca imprezy są dopuszczane, choć z ograniczeniami. W krajach takich, jak Hiszpania, Włochy czy Niemcy – dopuszczalne są tylko w niektórych regionach. W Niemczech w niektórych landach już się odbyły.

W Polsce też mamy pierwsze lokalne przykłady – np. targi ogrodnicze w Kielcach, które miały charakter kiermaszu. Widać, że właściciele ośrodków targowych szukają nowych możliwości zagospodarowania swoich terenów.

Zapraszamy do wysłuchania całej wypowiedzi dostępnej w poniższym nagraniu.