Właściciel INSTIN gościem TVP3 Kielce. Porozmawiamy o bezpieczeństwie na stadionach

Nie milkną echa po piątkowej awanturze na stadionie w Radomiu po meczu Radomiaka z Koroną Kielce. W związku z tymi wydarzeniami, powraca ważne pytanie: czy na polskich obiektach sportowych jest bezpiecznie?

Już dziś, na antenie TVP3 Kielce, właściciel firmy INSTIN i ekspert ds. bezpieczeństwa – Sergiusz Parszowski – weźmie udział w dyskusji na ten temat. W programie „Gość Informacji” wspólnie z dziennikarzem sportowym Mateuszem Żelaznym przeanalizują ostatnie wydarzenia oraz porozmawiają o standardach i wyzwaniach związanych z zabezpieczaniem imprez masowych.

Serdecznie zapraszamy wszystkich zainteresowanych tematyką bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego na obiektach sportowych do śledzenia dzisiejszej transmisji.

Szczegóły emisji:

  • Kiedy: Dziś, godzina 18:50
  • Gdzie: TVP3 Kielce
  • Program: „Gość Informacji”

Nagranie z wystąpienia Sergiusza Parszowskiego dostępne pod linkiem: 16.02.2026 – rozmowa z Sergiuszem Parszowskim i Mateuszem Żelaznym

Właściciel firmy INSTIN Sergiusz Parszowski w TVP3 Kielce

Właściciel firmy, Sergiusz Parszowski, 16.09.2025 r. wystąpił na antenie TVP3 Kielce, gdzie mówił m.in. o zagrożeniach związanych z dezinformacją w czasie kryzysu oraz o rządowym Poradniku Bezpieczeństwa, który ma pomóc obywatelom w przygotowaniu się na sytuacje nadzwyczajne.

Całość wystąpienia można obejrzeć na stronie TVP Kielce – nagranie dostępne jest pod tym linkiem. Wypowiedź prezesa rozpoczyna się od 9:30 minuty programu.

„Bezpieczeństwo to nie teatr, tylko teatr działania”. Właściciel firmy INSTIN w podcaście „MiastoLogicznie”

W najnowszym odcinku podcastu MiastoLogicznie wystąpił Sergiusz Parszowski, właściciel firmy INSTIN. Rozmowa dotyczyła kluczowych zasad skutecznego systemu bezpieczeństwa, roli technologii oraz wyzwań, z jakimi mierzą się samorządy.

Najciekawsze cytaty Sergiusza Parszowskiego

O wczesnym reagowaniu i komunikacji zagrożeń

„Zawsze dla bezpieczeństwa najważniejsze jest wykryć zagrożenie z wyprzedzeniem.”
„Ostrzegamy, jeżeli prognozujemy zagrożenie; alarmujemy, kiedy zagrożenie już wystąpiło albo jest nieuchronne.”

O miejscu bezpieczeństwa w strukturze administracji

„Bezpieczeństwo nie powinno działać z boku – jego celem jest realizować cele organizacji.”

O roli społeczeństwa obywatelskiego

„Państwo bez organizacji pozarządowych, bez zaangażowania obywatelskiego, nie jest w stanie sobie poradzić – i to jest coś normalnego.”

O pozornych działaniach i „teatrze bezpieczeństwa”

„Ktoś powie: mamy przestępczość, więc zamontujmy pięć kamer. Ale dlaczego pięć? Kamera nie jest uniwersalnym lekiem – takich leków nie ma.”
„Jeżeli nie podejdziemy do bezpieczeństwa metodycznie, to bawimy się w teatr bezpieczeństwa.”

 O technologiach i danych

„Cyfrowy bliźniak to symulator, który pozwala testować i weryfikować procedury.”
„Uważam, że dane są zbyt otwarte – wiele wrażliwych informacji o infrastrukturze jest publicznie dostępnych.”

Podsumowanie

Cała rozmowa pokazuje, że bezpieczeństwo to nie tylko technologie i procedury, ale przede wszystkim współpraca, refleksja i zdrowy rozsądek.


Zachęcamy do wysłuchania pełnego odcinka podcastu MiastoLogicznie z udziałem Sergiusza Parszowskiego, właściciela firmy INSTIN

Link do YouTube z nagraniem – Bezpieczeństwo, bezpieczeństwo, bezpieczeństwo. Rozmowa z Sergiuszem Parszowskim MiastoLogicznie #35

System ochrony ludności – wyścig z czasem i pytania o jakość szkoleń. Komentarz Sergiusza Parszowskiego

Opóźnione finansowanie, brak wolnych terminów u wykonawców i dyskusja nad sensownością intensywnych szkoleń – to główne problemy, z jakimi mierzą się obecnie samorządy w kontekście ochrony ludności. Sergiusz Parszowski, właściciel firmy INSTIN, w wypowiedzi dla serwisu Prawo.pl punktuje słabości obecnego wdrażania przepisów i ostrzega przed osłabianiem systemu bezpieczeństwa już na etapie jego budowy.

Koniec roku to dla wielu samorządów gorący okres próby realizacji budżetów i zadań zleconych. W tym roku szczególnym wyzwaniem stały się szkolenia z zakresu ochrony ludności. Jak zauważa w swojej analizie Sergiusz Parszowski, kumulacja opóźnień decyzyjnych na szczeblu centralnym doprowadziła do paraliżu logistycznego w regionach.

Pieniądze są, terminów brak

Głównym problemem, na który wskazuje właściciel firmy INSTIN, jest niedopasowanie harmonogramu finansowania do realiów rynku szkoleniowego. Wiele samorządów wstrzymywało się z wydatkowaniem środków własnych, oczekując na uruchomienie „Programu ochrony ludności i obrony cywilnej na lata 2025-2026”.

– Program wystartował jednak z wielomiesięcznym opóźnieniem, niektóre samorządy niedawno dostały pieniądze na przeprowadzenie szkoleń – tłumaczy Sergiusz Parszowski.

Skutek? Środki wpłynęły na konta w momencie, gdy profesjonalny rynek szkoleniowy jest już nasycony. – Na przełomie listopada i grudnia większość firm szkoleniowych nie ma już możliwości przyjęcia kolejnych zleceń. Wszystkie terminy są już zajęte – diagnozuje Parszowski. – Na rynku działa niewiele podmiotów, które mogą jeszcze przeprowadzić szkolenia, a jeśli już to w ograniczonym zakresie.

W efekcie, mimo dostępnych funduszy, kluczowi pracownicy odpowiedzialni za bezpieczeństwo w gminach wciąż nie zostali przeszkoleni.

Czy jeden dzień to za dużo?

W dyskusji publicznej i propozycjach MSWiA pojawiają się głosy sugerujące, że coroczne, jednodniowe szkolenia aktualizujące wiedzę mogą być nadmiernym obciążeniem. Sergiusz Parszowski stanowczo nie zgadza się z takim stawianiem sprawy, zwłaszcza w obliczu trwającej za naszą wschodnią granicą wojny i zagrożeń hybrydowych w Polsce.

– Czy poświęcenie jednego dnia w roku na szkolenie, w czasach gdy wysadzane są tory kolejowe, podpalane budynki, atakowane wodociągi, a wiedza o cyberbezpieczeństwie i dezinformacji jest deficytowa, to naprawdę dużo? – pyta Parszowski.

Jego zdaniem, ograniczanie intensywności szkoleń w tym momencie jest działaniem na szkodę rodzącego się systemu obrony cywilnej.

Najpierw fundamenty, potem „maintenance”

Stanowisko firmy INSTIN jest jasne: budowa kompetencji wymaga czasu i intensywności, zwłaszcza na początku. Obecne braki w wiedzy i przygotowaniu kadr są zbyt duże, by można je było uzupełnić doraźnymi działaniami.

– Biorąc pod uwagę, jak wiele mamy zaległości, jak brakuje kompetencji w różnych instytucjach i jak wiele nowych zadań mają realizować samorządy, naturalne wydaje się, że właśnie w tych pierwszych latach system szkoleniowy powinien być najbardziej intensywny – ocenia Sergiusz Parszowski.

Według Parszowskiego, model szkoleniowy powinien ewoluować w czasie. Dopiero w momencie, gdy kadry zostaną przeszkolone, a zasoby uzupełnione, będzie można przejść w tryb podtrzymywania gotowości. Wtedy szkolenia mogą odbywać się rzadziej i być ściśle sprofilowane pod kątem zmian w prawie, analizy incydentów czy nowego orzecznictwa. Dziś jednak, zdaniem Sergiusza Parszowskiego, propozycje poluzowania wymogów to „osłabienie systemu, który dopiero zaczyna się budować”.

Więcej na ten temat w artykule na portalu prawo.pl: MSWiA chce rzadszych szkoleń. Samorządy ostrzegają: to osłabi system bezpieczeństwa

Dezinformacja uderzy w gminy. Sergiusz Parszowski – „żaden urząd centralny nie roztoczy parasola ochronnego”

Walka z fałszywymi informacjami przestaje być domeną wielkiej polityki i służb specjalnych. Nowe przepisy związane z ochroną ludności przenoszą ten obowiązek na sam dół drabiny administracyjnej. Sergiusz Parszowski, właściciel firmy INSTIN, w komentarzu dla serwisu Prawo.pl wyjaśnia, dlaczego to wójtowie i burmistrzowie muszą stać się pierwszą linią obrony przed fake newsami, zwłaszcza w czasie ewakuacji.

Choć ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej w kontekście walki z dezinformacją wskazuje głównie na starostę i wojewodę, diabeł tkwi w szczegółach wykonawczych. Rozporządzenie dotyczące ewakuacji nakłada obowiązki również na włodarzy gmin. To logiczne posunięcie – to wójt i burmistrz odpowiadają za bezpieczną dyslokację mieszkańców.

Lokalny monitoring kluczem do bezpieczeństwa

Sergiusz Parszowski zwraca uwagę, że w sytuacji kryzysowej to poziom lokalny jest najbardziej narażony na chaos informacyjny. – To oni [wójtowie i burmistrzowie], jako organy odpowiedzialne za ewakuację, mają monitorować czy w przestrzeni publicznej nie pojawiają się fałszywe informacje, dotyczące np. miejsca zbiórki, braku podstawionych pociągów lub autobusów – tłumaczy ekspert.

Zdaniem Parszowskiego, liczenie na pomoc „z góry” w mikro-skali może okazać się zgubne. – Żaden podmiot administracji rządowej nie zapewni takiego parasola ochronnego nad konkretną gminą. Można to zrobić tylko na poziomie lokalnym – podkreśla właściciel firmy INSTIN.

Własne kanały to potężna broń

Intencja ustawodawcy jest słuszna: lokalni włodarze najlepiej znają specyfikę swojego terenu i mogą najszybciej wyłapać fałszywe treści dotyczące zadań gminy. – W przeciwdziałaniu dezinformacji chodzi przede wszystkim o monitoring – zaznacza Parszowski. – Jeśli samorządy wcześniej wykryją dezinformację, mogą ją za pomocą swoich kanałów informacyjnych szybko zdementować, narzucić swoją narrację.

Ekspert zauważa ważną rzecz: w mniejszych miejscowościach to właśnie oficjalne profile urzędów w mediach społecznościowych są często głównym źródłem wiedzy dla mieszkańców. To daje urzędnikom potężne narzędzie do prostowania kłamstw.

Cienka granica między dezinformacją a krytyką

Nowe uprawnienia i obowiązki rodzą jednak obawy. Czy urzędnicy nie będą wykorzystywać walki z dezinformacją do uciszania niewygodnej krytyki działań urzędu? Sergiusz Parszowski przyznaje, że takie ryzyko istnieje. Rozwiązaniem nie jest jednak rezygnacja z działań, ale edukacja kadr i jasne procedury.

Gdzie szukać wzorców? – NASK opracował podręcznik dotyczący przeciwdziałania dezinformacji w administracji publicznej i technik dezinformacji. Warto korzystać z tych wzorców – rekomenduje prezes.

Więcej na ten temat w artykule na portalu Prawo.pl: Starostowie nie wiedzą, jak walczyć z fałszywymi informacjami

Na co dzień basen lub bawialnia, w kryzysie schron. Sergiusz Parszowski o fińskim modelu bezpieczeństwa

Czy infrastruktura, z której korzystamy na co dzień – baseny, hale sportowe czy parkingi – może stać się kluczowym elementem obrony cywilnej? Jak pokazuje przykład Finlandii, tak. Sergiusz Parszowski, właściciel firmy INSTIN, przygląda się rozwiązaniom stosowanym przez liderów bezpieczeństwa i analizuje, jak pragmatyczne podejście do budownictwa może ratować życie.

W debacie o bezpieczeństwie narodowym często skupiamy się na militariach, zapominając o infrastrukturze cywilnej. Tymczasem nowoczesne podejście do obrony cywilnej, określane mianem infrastruktury podwójnego przeznaczenia, to kierunek, w którym powinna podążać także Polska. Wnioski płynące z wizyt studyjnych w Finlandii rzucają nowe światło na to, jak projektować bezpieczne miasta.

Oswajanie przestrzeni – klucz do redukcji traumy

Jednym z najważniejszych aspektów fińskiego systemu nie jest tylko grubość betonu, ale psychologia bezpieczeństwa. Schrony nie są tam mrocznymi, rzadko odwiedzanymi bunkrami. To miejsca tętniące życiem.

W wielu obiektach, które odwiedziliśmy, są np. hale sportowe, bawialnie dla dzieci, baseny, sauny, podziemne parkingi czy biblioteki – to miejsca użyteczności publicznej – wymienia Sergiusz Parszowski.

Właściciel firmy INSTIN zwraca uwagę na kluczowy aspekt psychologiczny takiego rozwiązania: – Co więcej, ludzie oswajają się z tymi budynkami, co oznacza, że w razie potrzeby skorzystania z nich, także z małymi dziećmi, nie jest to dla nich żadne traumatyczne doświadczenie – zaznacza.

Pragmatyzm w wyposażeniu: Woda ważniejsza niż żywność

Polskie wyobrażenie o schronie często obejmuje magazyny pełne konserw i żywności długoterminowej. Doświadczenia fińskie pokazują jednak zupełnie inne, oparte na chłodnej kalkulacji ryzyka podejście.

Oni podchodzą do schronów, także do wyposażenia i organizacji funkcjonowania w schronach możliwie praktycznie. Co mnie zaskoczyło – w ogóle nie mają tam zgromadzonej żywności – zauważa właściciel firmy INSTIN. – Wychodzą z założenia, że bez niej można długo przeżyć, a przechowywanie i dystrybucja jej bywa problematyczna. Natomiast posiadają w schronach duże zapasy wody, bo bez niej już po 3 dniach zaczynamy odczuwać konsekwencje zdrowotne.

Samoorganizacja zamiast „przyjścia na gotowe”

Kolejnym mitem, z którym rozprawia się Sergiusz Parszowski, jest przekonanie, że w schronie czekać będzie na nas gotowe łóżko i obsługa. System odporności państwa opiera się na zaangażowaniu społeczeństwa. Gotowość obiektu to jedno, ale jego uruchomienie to zadanie dla samych obywateli.

W dużej mierze za organizację funkcjonowania schronów i przygotowanie infrastruktury w razie kryzysu będą odpowiadać ci, którzy jako pierwsi do nich dotrą – podkreśla Sergiusz Parszowski. – Nikt nie zakłada, że mieszkańcy przyjdą „na gotowe”, lecz zaczną skręcać łóżka, rozstawiać toalety i prysznice czy organizować czas dzieciom.

Bezpieczeństwo to koszt obywateli, nie tylko państwa

Wprowadzenie takich standardów w Polsce wiąże się z pytaniem o finansowanie. Model skandynawski jest w tej kwestii bezkompromisowy – bezpieczeństwo jest wspólną inwestycją i kosztem wliczonym w codzienne życie.

Tam jest takie założenie, że to jest nasz koszt, obywateli. W Finlandii ani państwo, ani samorząd w najmniejszej nawet skali nie finansuje zarówno budowy schronów, jak i ich utrzymania. Jest to po stronie administratorów budynku – tłumaczy Parszowski.

Jak to wygląda w praktyce inwestycyjnej? – Dla przykładu: deweloper buduje blok i ponosi koszt utworzenia schronu, a następnie wspólnota czy spółdzielnia w pełni go utrzymuje – podsumowuje Sergiusz Parszowski.

Podsumowanie

Wnioski płynące z analizy zagranicznych systemów bezpieczeństwa są jasne: nowoczesna ochrona ludności wymaga zmiany mentalności. Musimy przestać myśleć o schronach jako o wydzielonych, martwych strefach, a zacząć projektować budynki użyteczności publicznej tak, by w godzinie próby mogły służyć nam wszystkim.

Więcej na temat pod linkiem – Na co dzień basen lub bawialnia, w kryzysie schron

Ekspert ds. bezpieczeństwa, Sergiusz Parszowski, wystąpił w programie Kod Bezpieczeństwa prowadzonym przez Tomasza Sekielskiego w TVP Info. W rozmowie krytycznie ocenił brak przygotowania państwa i samorządów, wskazując jednocześnie na potrzebę większej odpowiedzialności obywateli.

📌 Kilka najważniejszych refleksji:

O odpowiedzialności indywidualnej:

„Na co dzień czuję się bezpiecznie, ale nie dlatego, że bezpieczeństwo jest czymś, co mam zagwarantowane, tylko staram się analizować ryzyka, które występują na co dzień dla naszego osobistego bezpieczeństwa”.

O infrastrukturze i zaniedbaniach:

„Kiedy budujemy nowe budynki użyteczności publicznej czy budowaliśmy przez ostatnie kilkadziesiąt lat, to bardzo często nikt nigdy nie opiniował albo nie rekomendował różnych rozwiązań bezpieczeństwa w tych budynkach. Czy jeżeli ktoś budował szkołę, żłobek czy przedszkole, pomyślał, aby drzwi do klas miały większą odporność na atak napastnika? Zazwyczaj odpowiedź jest negatywna – nikt o tym po prostu nie pomyślał. Czuliśmy się zbyt bezpiecznie”.

O podejściu społeczeństwa:

„Lubimy mówić o bezpieczeństwie, ale nie za bardzo działać. Warto zapytać każdego mieszkańca: jak ty się przygotowałeś na różne sytuacje kryzysowe? Czy zrobiłeś cokolwiek, aby mieć w domu zapasy albo omówić z rodziną plan awaryjny? My działamy bardzo reaktywnie, jesteśmy dobrzy w improwizacji, ale myślenie o bezpieczeństwie wymaga systematyczności, której po prostu nie lubimy”.

O dojrzałości społecznej:

„Z bezpieczeństwem jest jak z kulturą – poziom bezpieczeństwa w danym kraju ma wiele wspólnego z poziomem kultury i mówi nam dużo o dojrzałości naszego społeczeństwa”.

📺 Całą rozmowę można obejrzeć w programie Kod Bezpieczeństwa na antenie TVP Info lub pod tym linkiem – Parszowski: przez ostatnie 20-30 lat bezpieczeństwa nie traktowano priorytetowo | KOD BEZPIECZEŃSTWA

Czy jesteśmy przygotowani na blackout?

 W obliczu rosnącego ryzyka przerw w dostawie energii elektrycznej warto zadać sobie to pytanie. Choć może wydawać się odległy, brak prądu wpływa nie tylko na nasze codzienne wygody, ale przede wszystkim na bezpieczeństwo.

Jak przygotować rodzinę i firmę na awarię energetyczną

Zarówno osoby prywatne, jak i firmy powinny znać zasady postępowania w sytuacjach kryzysowych. O sposobach skutecznego przygotowania się na takie okoliczności opowiedział ekspert Instin Sergiusz Parszowski w rozmowie z Mateuszem Żelaznym w programie „Wszystko w temacie” w Radiu eM Kielce.

Awaria energetyczna – co zrobić w domu?

Z punktu widzenia osoby prywatnej warto mieć pod ręką:

  • zapasowe źródła zasilania – baterie, powerbanki, akumulatory;
  • radio zasilane bateryjnie lub ręcznie – by móc odbierać komunikaty służb;
  • latarki i inne źródła światła;
  • środki do podgrzewania jedzenia, szczególnie dla dzieci;
  • zapas wody i żywności o długim terminie przydatności.

Warto też zastanowić się, od czego jesteśmy najbardziej zależni. Czy ktoś z domowników wymaga regularnego monitorowania stanu zdrowia? Czy posiadamy niezbędne leki na zapas?

Lista kontrolna – sposób na regularne przygotowanie do blackoutu

Przygotowanie na sytuacje kryzysowe to nie tylko zgromadzenie zapasów, ale też o ich systematyczne sprawdzanie:

  • sprawdzaj co 2–3 miesiące stan baterii i akumulatorów;
  • kontroluj daty ważności żywności i rotuj zapasy;
  • twórz prostą listę kontrolną – można ją wykonać nawet na jednej kartce A4.

Dobrym pomysłem jest też symulacja blackoutu — np. weekend bez prądu z rodziną. To nie tylko nauka, ale też forma zabawy z najmłodszymi.

Firmy i instytucje – analiza kluczowych procesów na wypadek blackoutu

Dla organizacji kluczowe jest zidentyfikowanie, które działania są krytyczne dla jej funkcjonowania, np.:

  • służby ratunkowe muszą zapewnić możliwość odbierania zgłoszeń;
  • sektor IT i finansowy – ciągłą pracę serwerów i dostęp do danych;
  • wodociągi – utrzymanie produkcji i tłoczenia wody.

Zasilanie rezerwowe – nie odkładaj decyzji na kryzys

Reakcja po fakcie to za mało. Najlepiej już dziś zainwestować w:

  • agregaty prądotwórcze;
  • systemy akumulatorowe;
  • a w niektórych przypadkach instalacje fotowoltaiczne.

Zasilanie awaryjne musi pozwolić firmie działać przez co najmniej 4–12 godzin, zanim uda się wdrożyć rozwiązania długofalowe.

Regularne testy i ćwiczenia symulacyjne

Nie wystarczy raz coś kupi, ważne jest też dbanie o zakupione sprzęty, by sprawnie spełniły swoją rolę w momencie konieczności skorzystania z nich. Dobrze jest więc systemy awaryjne poddawać przeglądom:

  • agregaty – minimum raz w miesiącu (lub zgodnie z zaleceniami producenta);
  • nawet codziennie przeprowadzić kontrolę paliwa, parametrów pracy, czujników;
  • co jakiś czas wykonywać ćwiczenia symulacyjne, które ujawnią luki w procedurach.

Przygotowanie uniwersalne – nie tylko na blackout

Wiele z tych działań pomoże nie tylko w przypadku przerw w dostawie prądu. Dobrze przygotowany plan awaryjny sprawdzi się w każdym scenariuszu – w trakcie powodzi, wichury, epidemii czy zakłóceniach w łańcuchach dostaw.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy dostępnej w linku poniżej.

„Polskie miasta też są smart” to tytuł rozmowy w programie Bezpieczny Biznes w telewizji Biznes24, w której uczestniczył nasz specjalista.

Czy pandemia COVID-19 zmieniła podejście polskich samorządów do inwestycji smart city? Choć trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi, jedno jest pewne – w czasie pandemii miasta musiały działać szybciej, sprawniej i bardziej cyfrowo.

Z jednej strony – samorządy nadal zmagają się ze wzrostem zakażeń i ograniczeniami budżetowymi. Z drugiej – kryzys stał się katalizatorem zmian technologicznych i wyznaczył nowe priorytety w myśleniu o bezpieczeństwie i dostępności usług miejskich.

O bezpieczeństwie, także związanym z inwestowaniem w technologie smart polskich samorządów, opowiadał lider zespołu eksperckiego Instin Sergiusz Parszowski.

Smart city to nie tylko technologia, ale bezpieczeństwo i komunikacja

W pierwszych tygodniach pandemii wiele polskich miast zaangażowało się intensywnie w działania mające na celu ochronę mieszkańców. Bezpieczeństwo zyskało wyższy priorytet niż kiedykolwiek wcześniej – zarówno dla pracowników urzędów, jak i lokalnych społeczności.

Związek Miast Polskich odgrywał rolę koordynatora i doradcy, co pokazuje, że współpraca i wymiana doświadczeń były (i nadal są) niezbędne w zarządzaniu kryzysowym.

Dane – paliwo dla smart city

Nowoczesne zarządzanie miastem nie jest możliwe bez integracji i analizy danych. Systemy informacji przestrzennej, platformy wymiany informacji czy aplikacje miejskie stały się podstawą skutecznego zarządzania infrastrukturą i komunikacją w czasie pandemii.

Najciekawsze wdrożenia technologiczne w polskich miastach:

  • Miejskie systemy informacji przestrzennej (MPIP) – prezentacja danych o infrastrukturze w przyjazny sposób.
  • Dwustronna komunikacja z mieszkańcami – zgłaszanie usterek, zagrożeń, pomysłów oraz informowanie o wydarzeniach.
  • Aplikacje miejskie z funkcją konta mieszkańca – obsługa zobowiązań podatkowych, składanie wniosków, komunikaty kryzysowe.

Aplikacje smart city a bezpieczeństwo mieszkańców

Pandemia dobitnie pokazała, jak istotna jest szybka i skuteczna komunikacja z obywatelami. Dzięki nowoczesnym aplikacjom mieszkańcy mogą:

  • otrzymywać alerty i komunikaty alarmowe;
  • zgłaszać problemy lub potrzeby do właściwego urzędu bez barier;
  • przypominać sobie o ważnych terminach (np. podatkowych);
  • uczestniczyć w procesach partycypacyjnych na poziomie samorządowym.

W sytuacjach kryzysowych, takich jak lockdowny, ograniczona liczba personelu czy przeciążone infolinie, aplikacje okazały się niezastąpione.

Czy pandemia zmieniła miasta na trwałe?

Choć dziś trudno przewidzieć przyszłość, widać wyraźnie, że zmieniło się podejście do roli technologii w miastach. Pandemia uświadomiła, że inwestycje w rozwiązania cyfrowe nie są luksusem, lecz koniecznością.

Czy trend cyfryzacji samorządów się utrzyma? Dużo zależy od:

  • dostępnych funduszy;
  • zmian legislacyjnych;
  • dalszego wsparcia instytucjonalnego.

Ale jedno pozostaje pewne: smart city to dziś także safe city – miasto bezpieczne, sprawnie zarządzane, zorientowane na obywatela.

Zapraszamy do wysłuchania całej wypowiedzi dostępnej od minuty 0:40 w poniższym nagraniu.

„Dane w niebezpieczeństwie” to tytuł rozmowy w programie Bezpieczny Biznes w telewizji Biznes24, w której uczestniczył nasz specjalista.

W dobie pandemii, gdy coraz więcej firm organizuje szczepienia w zakładach pracy, ochrona danych osobowych staje się nie tylko obowiązkiem prawnym, ale i kluczowym elementem zaufania. Niedawny incydent ujawnienia danych ponad 22 000 funkcjonariuszy policji, straży granicznej i innych służb mundurowych, którzy rejestrowali się na szczepienia, to alarmujący sygnał dla wszystkich pracodawców. 

Jak pracodawca w takiej sytuacji powinien zadbać o dane gromadzone w swoich systemach, odpowiedział lider zespołu eksperckiego Instin Sergiusz Parszowski.

Jakie dane są zagrożone podczas organizacji szczepień

W procesie rejestracji na szczepienia pracodawcy mogą przetwarzać dane takie, jak:

  • imię i nazwisko;
  • numer PESEL;
  • adres zamieszkania;
  • dane kontaktowe;
  • informacje o stanie zdrowia (np. przeciwwskazania do szczepienia).

To dane wrażliwe, które muszą być przetwarzane zgodnie z zasadą minimalizacji – czyli tylko w takim zakresie, jaki jest niezbędny do realizacji celu.

Jak pracodawca powinien chronić dane pracowników

Pracodawcy powinni przestrzegać zasady minimalizacji danych, czyli zbierać tylko te informacje o pracownikach, które są absolutnie niezbędne do konkretnego celu – np. organizacji szczepień. Nie należy gromadzić danych „na zapas”. W razie potrzeby brakujące informacje można uzupełnić później, ponieważ pracodawca ma stały kontakt z pracownikami. Kluczowe jest również odpowiednie zaprojektowanie procesu przekazywania danych do podmiotu medycznego, który realizuje szczepienia – począwszy od określenia celu, podstawy prawnej i zakresu danych, aż po sposób ich bezpiecznego transferu.

1.  Projektowanie procesu przetwarzania danych

  • Unikanie tworzenia zbiorczych baz danych z pełnymi informacjami pracowniczymi.
  • Określenie celu, podstawy prawnej i zakresu danych.
  • Zbieranie tylko tych informacji, które są absolutnie konieczne.
  • Unikanie tworzenia zbiorczych baz danych z pełnymi informacjami pracowniczymi.

2.  Korzystanie z bezpiecznych narzędzia IT

  • Korzystanie z formularzy i systemów, które oferują szyfrowanie danych.
  • Sprawdzenie czy dostawca narzędzia zapewnia odpowiedni poziom zabezpieczeń.
  • Dbanie o bezpieczeństwo transmisji danych – od momentu wpisania ich przez pracownika, aż po przekazanie do podmiotu leczniczego.

3.  Oddzielne bazy danych do szczepień

  • Baza danych o szczepieniach nie powinna łączyć się z bazami kadrowymi, finansowymi czy ZUS.
  • Najlepiej stworzyć osobną bazę tylko na potrzeby szczepień.
  • Przed udostępnieniem danych podmiotowi trzeciemu (np. przychodni) przejrzeć dane i usunąć zbędne informacje.

Cyberprzestępcy nie śpią – jak działają?

Cyberprzestępcy w swoim działaniu bazują na ludzkich słabościach i emocjach. Zazwyczaj stosują różnego rodzaju narzędzia socjotechniczne, wykorzystują różne zdarzenia, takie jak epidemia, katastrofy, sytuacje polityczne, różne konflikty, by wyłudzać dane. Najczęściej stosują:

  • phishing (podszywanie się pod instytucje);
  • złośliwe oprogramowanie;
  • socjotechnikę bazującą na emocjach i strachu.

Szczepienia w firmie a ochrona danych osobowych – dobre praktyki

W wielu firmach dane osobowe pracowników są gromadzone latami w jednej, obszernej bazie, zawierającej m.in. numery PESEL, adresy i inne dane wrażliwe. Przy organizacji szczepień należy unikać wykorzystywania całej tej bazy. Zamiast tego, rekomenduje się stworzenie osobnego, ograniczonego zbioru danych zawierającego tylko niezbędne informacje (np. imię, nazwisko, PESEL) potrzebne do przeprowadzenia szczepień. Wszelkie dodatkowe informacje, takie jak termin szczepienia czy jego realizacja, powinny być uzupełniane wyłącznie w tej odrębnej bazie. Przed przekazaniem danych podmiotowi trzeciemu (np. przychodni) należy dokładnie przeanalizować, które dane są rzeczywiście potrzebne, a które należy usunąć, by zminimalizować ryzyko naruszenia prywatności.

Zapraszamy do wysłuchania całej wypowiedzi dostępnej od minuty 1:40 w poniższym nagraniu.